poniedziałek, 4 lipca 2011

Yes, Yes, Yes...

Fly From Here. Nie liczyłem na kontynuację Going For The One, a w najbardziej fantazyjnych i nietrzeźwych stanach nawet nie pomyślałem o Fragile oraz Dramie – z uwagi na udział Trevora Horna. Z jednej strony byłem ciekawy nowej płyty, ale z drugiej obawiałem się, że nie będzie to dobry powrót i nikomu – a zwłaszcza muzykom, na dobre to nie wyjdzie.
Już po pierwszym zapoznaniu uspokoiłem się, bo na szczęście nie jest to powrót w stylu Go Away White (2008) Bauhaus i jest lepiej niż z ostatnimi wydawnictwami Van der Graaf Generator.
Cały mój tekst znajduje się na Artrock.pl.

sobota, 2 lipca 2011

Tim Hecker - Ravedeath, 1972

Genialna płyta! Co powiedzieć więcej? Proszę koniecznie posłuchać. Tutaj jest moja recenzja. Ravedeath, 1972 to jedno z najciekawszych, najbardziej wartościowych i spójnych wydawnictw ambientowych jakie było mi dane usłyszeć w ostatnim czasie. A Tim Hecker, pewnie trochę nieświadomie nagrał bodajże jak na razie swój najlepszy materiał, zarazem tak inny od wcześniejszych autorskich dokonań.

czwartek, 23 czerwca 2011

Łukasz Rostkowski Warsaw. WAR | SAW

...czyli kolejna część cyklu "Zrozumieć Polskę".

W tym roku przy współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego artysta przygotował kolejną część cyklu Zrozumieć Polskę zatytułowaną Warsaw WAR | SAW. Tym razem tematyką płyty jest powstanie warszawskie i prawdziwe historie warszawiaków – jego uczestników i obserwatorów sprzed 67 lat. W jednym z wywiadów muzyk powiedział, iż mimo szacunku do powstania, jaki i do pewnego romantyzmu tego zrywu narodowego nie chciał tworzyć kolejnej traumatycznej opowieści. Takich drukowanych, filmowych, czy dźwiękowych dokumentów powstało już wiele. Rostkowski chciał znaleźć inny klucz na podjęcie tej tematyki.I to mu się udało. Choć Warsaw jest swoistą kontynuacją 39/89 to zasadniczo oba te albumy różnią się od siebie. Przede wszystkim nie jest to płyta stricte faktograficzna, tak jak pierwsza część cyklu. Kompozytor postawił na autentyczność, a jako element pozamuzyczny wybrał rzeczywiste historie ludzi, zwykłych mieszkańców, którzy przeżyli te jakże trudne dni. To właśnie oni są bohaterami Warsaw. Oni i ich przywoływane z pamięci opowieści dotyczące codziennego życia w stolicy – mieście, które przeżyło własną śmierć. Unikalne nagrania wykorzystane na płycie pochodzą z Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego. Muzyka przewija się delikatnie w tle i jest wspaniałym dopełnieniem konceptu. O ile w przypadku 39/89 artysta postawił bardziej na instrumenty elektroniczne, tak tutaj dominuje bardziej tradycyjne, analogowe instrumentarium: akordeon, trąbka, kontrabas. W odniesieniu do tego wydawnictwa wyszło to zdecydowanie na jego korzyść i jest kolejnym potwierdzeniem wrażliwości i fantastycznego wyczucia samego Rostkowskiego.

Po więcej zapraszam tutaj.

PS. Płyta jest fenomenalnie wydana!

środa, 22 czerwca 2011

Kamieniami w Anioły

Od premiery wprawdzie minęło już kilka tygodni, to w tzw. "środowisku metalowym" płyta jest wciąż na językach tzw. "wyznawców". Słowa pochwały gdzieś mi umknęły... A szkoda. Płyta naprawdę jest dobra. Mało osób ją chwali, czego nie rozumiem.

Właśnie... jaka płyta? Morbid Angel oczywiście i Illud Divinum Insanus. Co znaczy tytuł? Nie mam pojęcia (:
Kto ma ochotę odsyłam do mojej recenzji, która znajduje się pod tym linkiem.

środa, 8 czerwca 2011

Nieważne jak wysoko jesteśmy...

Myslovitz. Nie spodziewałem się takiej płyty. Nie sądziłem, że porwę się na napisanie o nowej płycie mysłowickich chłopaków. A jednak... Istnieją prawie 20 lat i właśnie wydali najlepszy album w swojej dotychczasowej karierze. Warto posłuchać! Moja recenzja Nieważne jak wysoko jesteśmy... znajduje się tutaj.







Do singla "Ukryte" nakręcono również poniższy teledysk.


niedziela, 29 maja 2011

Here is Where We Used to Sing, kolejne arcydzieło Fovea Hex


Tajemniczy projekt niezapomnianej Clodagh Simonds oraz jej przyjaciół zaskoczył mnie po raz kolejny. Od czasów fantastycznej trylogii Neither Speak Nor Remain Silent śledzę ich każdy występek. Jakiś już czas temu ukazał się bardzo dobry 7" singiel Every Evening Gone, nagrany wspólnie z nie mniej oryginalnym i twórczym Andrew Lilesem. Zaś w ubiegłym roku, tuż przed samym Bożym Narodzeniem Fovea Hex udostępniła do pobrania dwa ciekawe muzyczne drobiazgi "Carol X X I : X I I : X" i "Lullaby X X I : X I I : X" - cyfrowe wydawnictwo nosiło nazwę Hail Hope!.

Czułem, że nowa płyta "wisi" w powietrzu. Tak też się stało pod koniec kwietnia. Wyszła w zasadzie pierwsza długogrająca płyta Fovea Hex zatytułowana Here is Where We Used to Sing.
Po wcześniejszych, imponujących dokonaniach czułem, a co więcej – byłem pewien, że ten i każde kolejne muzyczne (arcy)dzieło sygnowane Fovea Hex będzie czymś magicznym i wyjątkowym. Tak też się stało. Jak na razie, dla mnie jest to najlepsza płyta tego roku i piękne otwarcie nowej dekady. To muzyka taka, jaką kocham, jakiej oczekuje i jakiej niestety jest coraz mniej.

Albumu można w całości odsłuchać oraz zakupić w plikach w tym miejscu.
Tradycjonalistów odsyłam do sklepu Janet Records, gdzie można nabyć opisywane wydawnictwo, także w wersji limitowanej, rozszerzonej o drugi dysk (zawierający remiksy) Three Beams.

Zainteresowanych zapraszam również do lektury mojej recenzji Here is Where We Used to Sing na łamach Artrock.pl.

niedziela, 22 maja 2011

Ostatnie recenzje

W ostatnich tygodniach na łamach muzycznego portalu Artrock.pl zamieściłem kilka swoich płytowych recenzji:
Nowy projekt Tima Bownessa i Giancarlo Erry (Nosound):
Memories Of Machines - Warm Winter
Omar Rodríguez-López - Telesterion,
czyli retrospektywna kompilacja nietuzinkowego gitarzysty. A na deser najnowszy album szwedzkiego Paatos - Breathing, oraz dwa single:
Steven Wilson / Oceansize - Stoneage Dinosaurs / Fear
Radiohead - Supercollider / The Butcher


Zapraszam do lektury!